Magazyn Joga: wywiad z Heleną Kristensen, założycielką GingerOrganic

Organiczne, znaczy zdrowe
Niedawno odwiedziła nasz kraj Helena Kristensen, założycielka firmy Ginger Organic, produkującej organiczne artykuły do higieny intymnej. Zapytaliśmy ją o motywację do stworzenia takich produktów i o plany rozwoju sprzedaży w Polsce.

Rozmawia Natalia J. Kraus

Natalia J. Kraus: Jaka jest historia powstania firmy Ginger Organic? Dlaczego zdecydowała się Pani na stworzenie akurat organicznych artykułów do higieny intymnej?

Helena Kristensen: Dorastałam na małej organicznej farmie, wiedziałam jak duże znaczenie dla naszego zdrowia ma wszystko, czym się otaczamy. Pracując jako pielęgniarka w największym szpitalu w Danii i z organizacją pozarządową „Lekarze bez Granic” widziałam bardzo często wysypki od bandaży, pieluszek i innych produktów. Lekarze leczyli symptomy tych uczuleń, a nie przyczyny alergii i wysypek. Sama miałam problemy z produktami do higieny intymnej, po użyciu konwencjonalnych tamponów czy podpasek miewałam silne stany alergiczne, które bardzo utrudniały mi życie. Lekarze powiedzieli, że nie powinnam używać tamponów i wkładek. Zastanawiam się dlaczego, co jest w środku, z czego one są zrobione, że nie mogę ich używać? Pomysł na stworzenie marki Ginger Organic narodził się siedem lat temu, kiedy byłam w ciąży i poszukiwałam dobrych produktów dla dzieci, takich jak pieluszki. Okazało się, że skład dostępnych na rynku produktów nie jest najlepszy. W pieluszkach i innych tego typu produktach możemy znaleźć plastik, składniki zapachowe, barwniki. Wszystko to, co może uczulić delikatną skórę małego dziecka. Równocześnie zaczęłam szukać składu produktów do higieny intymnej, takich jak podpaski, wkładki, tampony i dowiedziałam się, że nie umieszcza się go na opakowaniu. Dzwoniłam do producentów podpasek i tamponów. Niestety odpowiadali mi, że to tajemnica handlowa i nie mają obowiązku informowania konsumentów na temat składu produktu. Zaczęłam szukać informacji w raportach medycznych i okazało się, że w kon- wencjonalnych produktach do higieny intymnej są składniki zapachowe, barwniki. Podpaski i tampony produkuje się z mieszanki bawełny i celulozy, wybiela się je chlorem. Podczas wybielania tworzą się dioksyny, które mogą mieć działanie rakotwórcze. Byłam zdruzgotana. Pomyślałam, że na rynku powinny się znaleźć bezpieczne produkty do higieny intymnej, które kobiety aplikują w najbardziej intymne i wrażliwe miejsca swojego ciała. Tak powstał pomysł na stworzenie marki organicznych produktów do higieny intymnej – Ginger Organic. A ponieważ miałam urodzić dziewczynkę, chciałam to zrobić dla niej, dla siebie i dla innych kobiet. Podpaski, tampony i wkładki Ginger Organic składają się z czystej, organicznej bawełny i niczego więcej. Nie zawierają substancji zapachowych, chloru, dioksyn, barwników, substancji chemicznych, pestycydów. Certyfikaty pięciu międzynarodowych organizacji gwarantują ich bezpieczeństwo.

Jakie produkty wprowadziła Pani na rynek polski i jakie planuje Pani wprowadzić w przyszłości?

Produkty Ginger Organic, które wprowadziliśmy na rynek polski to podpaski na dzień i na noc. Tych na noc możemy używać także w ciągu dnia, jeśli krwawienia są bardziej obfite. Wprowadziliśmy także dwa rodzaje wkładek: jedne pakowane pojedynczo, perfekcyjne do torebki, a drugie elastyczne, miękkie i wygodne, które można dostosować do stringów i innych malutkich majtek. Pojawiły się też tampony bez aplikatora i z aplikatorem w trzech rozmiarach: mini, normal i super. Wkrótce zamierzamy wprowadzić pakiet macierzyński, także dla mam karmiących piersią. Oczywiście produkty te będę się składały podobnie jak cała linia Ginger Organic w 100 % z organicznej, czystej bawełny, będą miękkie i wygodne, certyfikowane m.in. przez organizację AllergyCertified, która gwarantuje, że nie zawierają chloru, perfum, barwników i niczego, co może spowodować jakąkolwiek formę podrażnienia. Aspekt zdrowotny jest jeszcze ważniejszy dla kobiet, które są po porodzie, karmią piersią i ich ciało jest bardzo wrażliwe.

Marka Ginger Organic ma wszystkie najważniejsze certyfikaty ekologiczne. Dlaczego są one tak ważne?

Dla mnie absolutnie niezbędne było otrzymanie wszystkich certyfikatów zanim produkty pojawią się na rynku. Dzięki temu każda konsumentka, jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości, czy produkt nie zawiera szkodliwych substancji: chloru, składników zapachowych, barwników, formaldehydu, colophonium (składnik drażniących maści i plastrów, toksyczna substancja zawarta w klejach) może zapytać o to organizację certyfikującą, np. AllergyCertified i sprawdzić, czy to prawda. Może zapytać także, czy organizacja gwarantuje, że bawełna jest organiczna itp. Organizacje certyfikujące robią testy produktów każdego roku, żeby powtórnie sprawdzić czy jakiś błąd nie został popełniony. Dzięki temu mamy całkowitą pewność, że produkt składa się w 100% z organicznej bawełny, nie zawiera szkodliwych dla zdrowia substancji. Certyfikaty ECOCERT i GOTS (Global Organic Textile Standard) gwarantują, że bawełna użyta do produkcji Ginger Organic jest organiczna. Organizacja Nordic Swam (Ecolabel) daje konsumentowi gwarancję, że produkt spełnia rygorystyczne wymogi środowiskowe, zwraca uwagę na wpływ produktu na środowisko po jego wyrzuceniu. Organizacja Nordic Swam dba także o to, żeby produkty, które oznacza swoim

certyfikatem były przyjazne dla skóry i nie zawierały szkodliwych substancji. Na każdym opakowaniu naszego produkt jest umieszczony numer LOT, który jest przypisany do konkretnego certyfikatu dla bawełny, papierowego opakowania i wszystkiego z czym związany jest produkt Ginger Organic. Dzięki temu można śledzić źródło bawełny i papieru na produkcję opakowania każdego, pojedynczego produktu. Uzyskanie certyfikatów było trudne, pracochłonne i drogie, ale daje wszystkim kobietom gwarancje, że produkt jest w 100% bezpieczny dla ich zdrowia.

Co chciałaby Pani przekazać Polkom na temat dbania o higienę intymną?

Chciałabym powiedzieć przede wszystkim, że kobiety powinny spojrzeć na produkty, których używają. Miejsca intymne są tak delikatne jak usta. Jeśli nie chcesz zjeść czegoś co jest perfumowane i zawiera składniki, które mogą ci zaszkodzić – może nie powinnaś aplikować tego w okolice intymne. Organiczna bawełna także nie jest smaczna i nie służy do jedzenia, ale nie ma w niej niczego, co mogłoby ci zaszkodzić. Liczne badania pokazują, że kobiety mają podrażnienia okolic intymnych, coraz więcej problemów z zajściem w ciążę. W Ameryce, Danii, Europie zachodniej coraz więcej kobiet choruje na raka. To może mieć związek z produktami do higieny intymnej, których kobiety używają. 40 lat temu produkty, których używałyśmy były prostsze, nie zawierały tylu substancji chemicznych, ponieważ nie były one dostępne na rynku. Produkty nie były takie skomplikowane. W ich składzie nie było substancji zapachowych, które mają maskować brzydki zapach, superabsorbentów, które mają coś nam zapewnić: nawilżenie, zapach, uczucie gładkości itp. Badania pokazują, że te wszystkie składniki nie są najlepsze do intymnych miejsc kobiet. Wiem, że w Polsce są ginekolożki, które świadome niepożądanego działania jakie mogą wywoływać konwencjonalne produkty do higieny intymnej (podpaski, wkładki, tampony) – nie rekomendują ich.

W jaki sposób dba Pani na co dzień o ekologiczny tryb życia?

Przede wszystkim mam w mojej lodówce produkty, dzięki, którym mogę łatwo przygotować zdrowe śniadanie. Mam organiczne mleko migdałowe, ryżowe lub kokosowe, nasiona chia, organiczną wanilię. Namaczam nasiona chia (szałwia hiszpańska) w mleku, dodaję płatki owsiane wieczorem i mam gotowe śniadanie na następny dzień. Robię więcej porcji i przechowuję w lodówce. Wygląda to jak rodzaj puddingu, czasami dodaję do tego zrobiony w domu dżem owocowy z przyprawami lub odrobinę ksilitolu. Ważne jest dla mnie, żeby nasiona chia były organiczne, te konwencjonalnie uprawiane są spryskiwane pestycydami. Zimą na śniadanie często przygotowujemy płatki owsiane z owocami i cynamonem. W domu mamy zawsze warzywa: cebulę, marchewkę, kapustę, a także prawdziwe masło organiczne, ser feta, prawdziwy jogurt. Jeśli dzieci mają ochotę na przekąskę mamy w domu suszone owoce, orzechy, nasiona. Nasze dzieci uwielbiają gorzką czekoladę, mlecznej po prostu nie jedzą. Łatwo jest prowadzić zdrowy tryb życia z dziećmi jeśli się pozbędziesz wszystkich słodkości, cukierków, żelków i po prostu nie masz ich w domu. Codziennie rano piję przegotowaną wodę z organiczną cytryną, a czasami także z imbirem. Zaczynamy dobrze dzień z moją rodziną zdrowym śniadaniem. Mam szczęście, że mieszkam w Kopenhadze, w każdym supermarkecie jest bardzo duży wybór organicznej żywności i organicznych warzyw. Na lunch w biurze zjadamy sałatę i falafel z ciecierzycy. W Kopenhadze mamy łatwy dostęp do ścieżek rowerowych dlatego często wybieram rower jako środek transportu. To mi pozwala bardziej być w chwili obecnej, rozkoszować się słońcem, które świeci, widzieć na ulicy osobę, która jest szczęśliwa. Kiedy jeździłam samochodem, na czerwonych światłach próbowałam czytać maile, robić wiele rzeczy naraz – co sprawiało, że byłam bardzo zestresowana. Wracamy z mężem do domu po pracy ok. 17.00. Przygotowujemy wspólnie z dziećmi kolację. Dzieci zaangażowane w przygotowanie posiłku chętniej potem jedzą warzywa, marchewkę. Zmniejszyliśmy ilość czasu, który spędzamy z urządzeniami mobilnymi i przed telewizorem. Siedzimy razem i oglądamy coś miłego wieczorem tylko przez 30 minut. Później odrobinę jeszcze pracuję wspólnie z mężem (mąż Heleny także zajmuje się Ginger Organic). Staram się iść łóżka o godzinie 21.45 bez telefonu, czytam książkę ok. 30 minut. W niedzielę rano chodzę na zajęcia HOT joga. Czuję się wtedy jak w podroży po Azji, jest bardzo ciepło, pocę się, to jest przyjemne uczucie i prawdziwe ćwiczenia. Bardzo lubię też jogę kundalini, która wzmacnia we mnie kobiecą energię, czuję, że ona jest bardzo dobra dla mnie, jestem po tych zajęciach szczęśliwa. Moim celem jest medytowanie każdego dnia przynajmniej przez krótką chwilkę. Ostatnio mój brat pokazał mi aplikację, która pozwalają medytować przez 5 minut, można to zrobić wszędzie, w łazience, na parkingu. Jest to świetne rozwiązanie dla osób, które nigdy nie medytowały.

Czy uważa Pani, że Polki powinny zwolnić swoje tempo życia?

Nie znam tak dobrze Polek, ale mogę sobie wyobrazić, że w kraju, który jest w fazie dynamicznego rozwoju, Polki mają podobne problemy jak kobiety w Danii. Chcemy mieć pracę i karierę ponieważ możemy, chcemy zarabiać pieniądze i robić interesujące rzeczy, ale równocześnie chcemy mieć dzieci. Nasz dom lub mieszkanie musi być perfekcyjnie, my same chcemy być perfekcyjne i w dobrej formie. Już dwa tygodnie po urodzeniu dziecka musimy być szczupłe, widzimy to w kolorowych magazynach. Każdy ma telefon komórkowy, jesteśmy w ciągłym kontakcie z innymi, pokazujemy zdjęcia naszego malutkiego dziecka na Instagramie. Tracimy bycie w chwili obecnej, czas ucieka, a my jesteśmy zestresowani, to jest bardzo niezdrowe dla nas. Dlatego ważne jest, żeby zwolnić, medytować, wybrać się na jogę lub po prostu pójść do parku, popatrzeć na drzewa, zobaczyć jak rosną. Umówić się ze sobą, że przez godzinę lub 15 minut nie odbieram telefonu, jestem w chwili obecnej.

Co się Pani spodobało w naszym kraju, a co zaskoczyło?

W Polsce widziałam jedynie Warszawę. Zaskoczyło mnie to, że pogoda wczoraj była taka piękna, słońce świeciło, a myślałam, że będzie szaro i zimno. Podoba mi się, że jest sporo terenów zielonych w Warszawie. Wiedziałam, że Warszawa była bardzo zniszczona podczas wojny, podoba mi się jak stare budynki zostały ładnie odbudowane i zachowane. Chciałabym jeszcze wrócić do Polski, zwiedzić Kraków i inne miasta. Zaskoczyło mnie także to, że kobiety w Polsce są bardzo świadome jak ważne jest otaczanie się organicznymi i ekologicznymi produktami, żeby prowadzić zdrowszy tryb życia. Widziałam organiczne sklepy Organic Farma, a także kąciki ze zdrową żywnością w sklepach Rossmann i sporo osób kupujących w tych miejscach.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.