Wabik z etykietki. Czy można ufać obietnicom producenta?

etykiety-dermokosmetyki

Półki aptek wypełniają liczne kosmetyki przeznaczone dla skóry „atopowej”. Na opakowaniach deklarują swoje działanie jako hipoalergiczne, delikatne, łagodne, nie podrażniające, nie wysuszające, do skóry atopowej i alergicznej. Producenci często też zachęcają dermatologów do rekomendacji swoich kosmetyków wraz z zaleceniami lekarskimi. Dermokosmetyki zaczęły dominować w gabinecie lekarskim i w wielu aptekach. W przeciwieństwie do leków bez recepty, których działanie lecznicze musi być udowodnione licznymi badaniami, kosmetyki nie muszą spełniać takich wymagań ani też przynosić efektów zgodnych z deklaracją producenta by zostać dopuszczonymi do sprzedaży. Dla nas konsumentów ważne jest jednak, aby działały tak jak nam to producent obiecuje. Jak to zweryfikować?

Zasada numer 1 – czytaj skład

Na początek jako Centrum Dermatologii zweryfikowaliśmy produkty do mycia skóry wrażliwej, atopowej i dla noworodków, które są rekomendowane naszym lekarzom przez przedstawicieli handlowych, jako produkty godne polecenia pacjentom.

Błędy pielęgnacyjne, niekompetentne zalecenia, nawet te dotyczące kosmetyków, mogą mieć znaczący wpływ na zdrowie skóry naszej i naszego dziecka.

• Przykład popularnego dermokosmetyku, który można spotkać w gabinecie dermatologicznym: Deklaracja producenta na opakowaniu: „Żel do mycia hipoalergiczny (…) Dzięki zawartości łagodnych substancji myjących, delikatnie oczyszcza skórę twarzy i ciała, nie naruszając bariery hydrolipidowej (…)” Producent deklaruje również, że produkt zawiera alantoinę, wyciąg z aloesu, proteiny. Zweryfikowaliśmy jednak powyższe obietnice, analizując skład. Nie składniki aktywne, a rodzaj detergentów myjących użytych w recepturze świadczy o jakości tego produktu i przydatności dla osób o skórze wrażliwej. Na pierwszym miejscu w składzie jest bardzo silny detergent Sodium Laureth Sulfate. Jest to najtańsza substancja pieniąco-czyszcząca często używana w kosmetykach do silnych zabrudzeń smarami, olejami itp. Jest bardzo dobrym środkiem pieniącym. W szamponach do włosów, gdy stanowi tylko domieszkę, a nie główny detergent, poprawia walory użytkowe produktu. Niestety, detergent taki jak Sodium Laureth Sulfate, jako główny składnik myjący w kosmetyku może działać jak płyn do mycia naczyń, wymywając całą barierę lipidową z powierzchni naszej skóry…

• Kolejnym produktem jaki wzięliśmy po lupę jest balsam do ciała odbudowujący barierę lipidową, silnie nawilżający itp. Dla skóry hipoalergicznej i atopowej u dzieci. Produkt ten bardzo często polecany jest przez pediatrów i dermatologów. Deklaracja producenta: „…Krem ochronny przeznaczony do leczenia objawów i dolegliwości związanych z suchością skóry, szczególnie w rożnych dermatologicznych stanach chorobowych (np. atopowe zapalenie skóry, rybia łuska)” Pomijając fakt, że kosmetyk nie powinien mieć deklaracji działania leczniczego, gdyż nie posiada stosownych badań potwierdzających takie właściwości i jest to aktualnie niezgodne z prawem, sprawdziliśmy przede wszystkim główne emolienty (fazę tłuszczową kosmetyku), jakie występują w składzie. Okazało się, że głównym „tłuszczem” jest kompleks olejów mineralnych i silikonu. Substancje te, są często obecne w kremach czy balsamach, poprawiając ich właściwości aplikacyjne. Sprawiają, że kosmetyk lepiej się rozsmarowuje i pozostawia efekt natłuszczenia, a my odnosimy wrażenie gładszej nawilżonej skóry. Niestety, jeżeli kompleks silikonowo– i olejowo-mineralny jest głównym emolientem w recepturze kosmetycznej, wcale nie nawilża skóry. Mimo że ma zdolność wytworzenia płaszcza ochronnego na skórze, to należy pamiętać, że tego rodzaju emolienty silnie absorbują naturalne substancje lipidowe wchodzące w skład naszego cementu naskórkowego, zubażając go przy długotrwałym stosowaniu. Skóra po aplikacji takich kosmetyków, może ulec jeszcze większej dysfunkcji, uzależniając się od coraz częstszych aplikacji tego produktu i jego ponownego zakupu.

Kosmetyki, które wymieniliśmy są niestety często polecane od narodzin dziecka. Co gorsza podobny skład znajdziemy w całej masie innych produktów innych producentów. Nazwa handlowa może się różnić, ale skład etykiety prawdę Ci powie. Jeżeli znajdziesz na niej podobne do opisanych powyżej składników po prostu nie daj się nabrać. Świeżo upieczone mamy, otrzymują gotowe zestawy do pielęgnacji noworodków już w szpitalach. Częste kąpiele noworodków, niewłaściwa pielęgnacja skóry, szkodliwe kosmetyki dla mamy i dziecka, to forma uzależniania skóry od wyrobów danego producenta już od narodzin. Nie zawsze dieta i genetyczne uwarunkowania decydują o objawach atopowego zapalenia skóry czy jej nadreaktywności. Błędy pielęgnacyjne, niekompetentne zalecenia, nawet te dotyczące kosmetyków, mogą mieć znaczący wpływ na zdrowie skóry naszej i naszego dziecka.

Kolejna kwestia, to etyka zawodowa lekarska i kwestia zgodności z prawem. Czy wyroby kosmetyczne, które nie są zarejestrowane jako lek i nie przeszły restrykcyjnych badań, jakie wymagane są przy rejestracji produktu leczniczego, mogą być zalecane jako lecznicze? Ustawa o lekach, kosmetykach i zawodzie lekarza jasno tego zabrania. Poza konserwantami, zapachami czy barwnikami, w równym stopniu zaszkodzić może nam baza kosmetyczna, dlatego warto czytać etykiety zanim sięgniemy po jakikolwiek kosmetyk, polecany przez producenta jako hipoalergiczny czy odpowiedni od narodzin dziecka.

Ewa KilianEwa Kilian-Pięta – Fizjoterapeuta Kosmoceutolog. Abosolwentka Fizjotereapii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz Chemii Kosmoceutycznej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu na wydziale chemii. Prezes i właściciel Centrum Dermatologii Symbiosis. www.symbiosis.pl

Fot. www.hipoalergiczni.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *